niedziela, 30 września 2012

Rozdział VI

Podróż do Londynu nie wydawała się długa. Z tymi wariatami czas po prostu leciał mi szybciej, nim się obejrzałam wjechaliśmy na posesję chłopaków. Gdy tylko wyszłam z samochodu, kurczowo ściskając telefon w rękach, spojrzałam na dom. Był przeogromny i bardzo piękny. Z oszołomienia otworzyłam aż buzię, lecz nie na długo bo usłyszałam donośny głos Paula co przywróciło mnie do żywych.
P: Chłopaki wyłaźcie! - ryknął tak głośno, że mało mi bębenki w uszach nie pękły. No cóż.. na przyszłość muszę uważać, żeby nie stawać tuż obok niego. Mimo wszystko jego krzyki na coś się przydały, bowiem z domu wyszło 4 chłopaków, w których ujrzałam na samym początku Liama. Podeszłam niepewnie do Zayna i chwyciłam się jego ramienia.
Z: Coś nie tak? Źle się czujesz?
MR: Żartujesz sobie? Czuję się wyśmienicie. - uśmiechnęłam się do niego.
Z: To dobrze, bo już myślałem, że musiałbym odwołać parę pewnych niespodzianek.
MR: Niespodzianek? Malik... Co ty znowu kombinujesz? - zapytałam z zaciekawieniem, posyłając mu kuksańca w biodro. Na jego twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech. Chłopak odwrócił się jedynie twarzą do mnie i...
Z: Wszystkiego dowiesz się niebawem. A teraz chodźcie zapoznam Was z chłopakami. - Chłopacy. Przez pewien moment w ogóle o nich zapomniałam. Popatrzyłam przez pierwszą chwilę na Eff, a następnie wzrok przeniosłam przed siebie. Szli.. 4 wspaniałych. Jeden z ciemnymi kędziorami i w samych krótkich spodenkach. Nie żebym miała coś przeciwko ale żeby witać gości bez koszulki? To prawie to samo jakbym ja wyszła bez stanika i jakiej kolwiek bluzki. Dobra, mimo wszystko muszę przyznać, że klatę to on ma niezłą. Następny z nich miał śmieszną fryzurę jakby w ogóle się nie czesał, bluzkę w paski i spodenki na szelkach. Tuż obok niego szedł blondynek gdzie w słońcu nawet z tak daleka dostrzegłam, że ma aparat na zębach. Kroczył uśmiechnięty od ucha do ucha z udkiem kurczaka w ręce.  To musi być na pewno ten żarłok co potrafi opróżnić całą lodówkę w 4 godziny. - Jednak coś zapamiętałam- mruknęłam sama do siebie.
Z: Coś mówiłaś?
MR: Ja? Nie. Przesłyszałeś się. A Ty Eff coś słyszałaś? - wychyliłam się poza szereg by spojrzeć na przyjaciółkę, jednak ta zdaje się, że w ogóle była w innym świecie i gdy tylko spostrzegła, że się na nią gapię uśmiechnęła się z wypiekami na twarzy.
E: Słucham? Nie słyszałam pytania. Mogłabyś powtórzyć? - Dziewczyna gorączkowo spojrzała na mnie, to na Zayna a potem na resztę, która rzecz biorąc stała już przy nas. Jedyne co byłam w stanie zrobić to machnęłam ręką na znak, że " już nie ważne" po czym stanęłam prosto i uśmiechnęłam się do Liama.
MR: Liam! Jak dobrze Cię widzieć!
L: Ciebie też! Wszystkiego Najlepszego! - chłopak przytulił mnie ze wszystkich sił przy okazji mało nie łamiąc mi moich żeberek, a następnie podarował mi buziaka w policzek i podszedł do Eff by się z nią przytulić na powitanie. - Cześć jestem Louis- odezwał się chłopak w koszulce w paski.
MR: Mia. Miło mi Ciebie poznać.
L: I wzajemnie. Tyle o Tobie słyszeliśmy od Zayna.. A tak w ogóle to wszystkiego najnajlepszego! - i mnie przytulił i poszedł przywitać się z Effy. Następny przedstawił mi się jako Niall. Pocałował mnie w policzek i powiedział, że bardzo się cieszy, że z nimi zamieszkamy i życzy mi wszystkiego dobrego. Uśmiech nie schodził mu z twarzy a na policzkach malował się rumieniec. W ramach wdzięczności przytuliłam go i uprzejmie podziękowałam. Kolejny chłopak zadziwił mnie już od samego początku. Nie dość, że był bez koszulki to w dodatku ujął moją dłoń w swoją i delikatnie ją ucałował. - A ja jestem Harry. - powiedział zachrypniętym i bardzo seksownym głosem. " Będę mieszkać z bogami seksu" - pomyślałam w jednej chwili, jednak się opamiętałam i odwzajemniłam szarmancki gest Harrego, delikatnym uśmieszkiem.
H: Tych urodzin na pewno nie zapomnisz. Możesz być tego pewna.
P: Dobra, zapoznaliście się to teraz chłopaki ruszcie swoje szanowne 4 litery i pomóżcie mi zanieść te walizki do pokoi. - odezwał się Paul
MR: Ależ nie trzeba. Same się tym zajmiemy. - podbiegłam do bagażnika i wyciągnęłam swoje walizki i torby.
Z: Może chociaż ja ci pomogę.
MR: No dobra skoro tak chcesz bo bierz jedną torbę na ramię i tą walizkę.
N: To przy okazji Zayn z Harrym oprowadźcie nasze nowe lokatorki po domu a my jedziemy do sklepu po zakupy, bo kompletnie zapomnieliśmy.
Z: Jak zwykle.. brawo ogary. Chodźcie idziemy.

Gdy przekroczyliśmy próg domu, nie mogłam uwierzyć w to co widzę. W środku był przeogromny. Harry zaproponował żeby Zayn najpierw zaprowadził mnie do mojego pokoju i potem oprowadził mnie po ich rezydencji, a on to samo zrobi z Effy. Gdy moja przyjaciółka tylko to usłyszała od razu się rozpromieniła.
E: To co nie ma na co czekać i marnować dnia. Styles, prowadź. - chłopak wziął część jej bagażu i popędzili w głąb mieszkania.
MR: Yy to ja może zdejmę buty, by nie brudzić tutaj wam.
Z: Daj spokój, lepiej chodź pokaże Ci twój pokój. - powiedział uradowany. Chłopak wskazał ręką bym podążała za nim. Weszliśmy na piętro i kierowaliśmy się na koniec korytarza, aż w końcu stanęliśmy przed ostatnimi drzwiami po prawej stronie. - A tak w ogóle mój pokój jest obok gdybyś czegoś potrzebowała.
MR: Okej, a teraz mogę już wejść bo chce postawić te walizy i najlepiej je rozpakować.
Z: Oczywiście, proszę bardzo. - Zayn przekręcił gałkę w drzwiach, a te drgnęły ukazując swoje piękne wnętrze.
MR: O rany. Ten pokój jest przepiękny.
Z: Miałaś jakieś wątpliwości?
MR: Szczerze? Myślałam, że będziesz kazał mi mieszkać w domku na drzewie.
Z: Rozważałem o tym, ale stwierdziłem że nocami zwłaszcza pod koniec wakacji i później było by Ci zimno, bo bądź co bądź ale tam ogrzewania nie ma - powiedział, mało co nie wybuchając śmiechem.
MR: Bardzo śmieszne...

Połowę dnia do godziny 15 spędziliśmy z chłopakami. Poszliśmy do parku rozrywki, potem ścigaliśmy się samochodzikami, byliśmy na diabelskim kole i w domu strachu, a potem udaliśmy się z powrotem do domu chłopaków. W domu czekała niespodzianka w mianowicie ogromny tort w który został wrzucony Horan.
Z: No kurwa Niall, pojebało Cię?
N: Ale to nie moja wina! Louis mnie popchnął.
H: Dobra już nie zwalaj na mojego boobeara! - Nie mogłam patrzeć jak chłopacy zaczynają się kłócić. Zayn robił się czerwony ze złości, więc żeby załagodzić sytuację podeszłam do tortu i wzięłam dosyć spory kawałek do ręki, a następnie rzuciłam nim w twarz Louisa. Chłopak najpierw stanął w mega szoku ale potem podbiegł do toru i odwdzięczył mi się tym samym. Po 5 minutach wszyscy byliśmy umazani ciastem od stóp do głów, i przestaliśmy już się z tego śmiać postanowiliśmy ogarnąć kuchnie bo wyglądała jak pobojowisko. Lecz Effy kazała mi się iść ogarnąć bo nie wypada żeby solenizantka wyglądała tak do końca dnia. Nie udawałam, że nie cieszyłam się z propozycji bo nie chciało mi się sprzątać. Razem ze mną zabrał się Zayn.
MR: A ty czemu im nie pomagasz?
Z: Lubię robić bałagan, ale nienawidzę potem sprzątać. - Stanęłam przed swoimi drzwiami i popatrzyłam się na niego.
MR: Dziękuję za taki zajebisty dzień.
Z: Nie dziękuj bo to jeszcze nie koniec.
MR: To jeszcze coś zaplanowaliście? Boziuu.. nie trzeba było.
Z: Od czego ma się przyjaciół maluchu?
MR: Hehe. - puściłam mu oczko. - Dobra pogadamy na dole, idę zmyć z siebie tą warstwę lukru. - uśmiechnęłam się a chłopak się tylko zaśmiał i wszedł do swojego pokoju, gdzie po sekundzie zrobiłam to samo.

* 45 minut później*
Uf. Wykąpałam się, przebrałam w czyste szorty i biały podkoszulek, wysuszyłam włosy i pozostawiłam je rozpuszczone ponadto zdecydowałam się na lekki makijaż. Do tego postanowiłam założyć turkusowe vansy. Czułam się jak nowo narodzona i jednego byłam pewna.. Taki dzień pełen szaleństw był mi bardzo potrzebny. Już miałam się zagłębiać w myślach gdy usłyszałam ciche pukanie do drzwi i po chwili wszedł do pokoju Zayn.
Z: Już gotowa? Ile to można na Ciebie czekać?- zapytał z wyrzutem
MR: Pewnie sam dopiero się wyszykowałeś. - roześmiałam się biorąc telefon do ręki i kierując się w kierunku wyjścia.
Z: Podglądałaś, że wiesz? - udał zaciekawionego.
MR: No pewnie mam tutaj dziurkę w ścianie. Tuż obok szafy.- chłopak w jednej chwili się wystraszył.
MR: hahahahah! Weź chodź. Żartowałam tylko.
Z: Twoje żarty jakoś nieszczególnie mnie ostatnio śmieszą.
MR: Ranisz mnie - zrobiłam smutną minę. Wyszliśmy z pokoju i poczułam, że Zayn wziął mnie na ręce. - A co Ci cholero do głowy strzeliło? Postaw mnie.
Z: Dzisiaj jesteś traktowana jak księżniczka więc się ciesz. Więcej takich ulg nie będzie. - powiedział szczerząc się.
MR: No to patatajmy na dół mój rycerzu.
Z: Twój? - Poruszył znacząco brwiami.
MR: No dzisiaj jesteś mój. Hahaha.
Z: Nie śmiej się bo zlecimy ze schodów. Lepiej chwyć się mnie za szyję.
MR: Okej okej. Bez panki.-  Założyłam ręce na jego kark i spoglądnęłam w jego przepiękne, przepełnione czekoladą oczy. Poczułam, że schodziliśmy schodek po schodku i Zayn był tak skupiony by tylko się nie wyjebać, że szedł najwolniej i najostrożniej jak tylko mógł.W pewnym momencie nasze oczy  spotkały się a na obydwu twarzach pojawił się szeroki uśmiech.
E: WOW. Ale romantico zejście. - Gdy tylko to usłyszałam postanowiłam zeskoczyć z rąk Zayna, gubiąc przy okazji kontakt wzrokowy z nim. Zmieszana stanęłam przy poręczy i spytałam..
MR: To co teraz działamy? - Spoglądnęłam na nich wszystkich, a potem wychyliłam się by sprawdzić w jakim stanie jest kuchnia. Doszłam do wniosku, że muszę zagęszczać ruchy następnym razem bo oni zdążyli i posprzątać kuchnię na błysk i sami się ogarnąć bo wszyscy stali przebrani i czyści.
H: My zo...- wypowiedź Harolda przerwał dźwięk mojego telefonu. " Któż to może być?" - ta myśl chodziła mi po głowie do momentu gdy nie ujrzałam na ekranie " Wujcio <3" Uśmiech zagościł na mojej twarzy bo dawno go nie słyszałam i nie widziałam. Pośpiesznie nacisnęłam na zieloną słuchawkę.
MR: Cześć wujek! - krzyknęłam do słuchawki i spojrzałam na  chłopaków i Effy. Zayn jako jedyny miał przestraszoną minę, co mnie rozbawiło. Liam szepnął bym zrobiła na głośno mówiący więc to uczyniłam.
Wujek: No cześć kochanie. Wszystkiego Najlepszego, żeby wszystkie twoje marzenia się spełniły, byś nie była nigdy smutna i uśmiech gościł na tej twojej pięknej buźce. No i oczywiście żebyś znalazła fajnego chłopaka, którego polubię.
MR: Haha. Dziękuję bardzo.
W: Słoneczko słyszałem, że mieszkasz teraz w Londynie. Powiedz gdzie jesteś to podjadę do Ciebie bo mam dla Ciebie prezent i akurat jestem w drodze do domu.
MR: Tak? Ojejku. -zapiszczałam niczym mały dzieciak.- Chłopaki jaka to ulica?
N: ***... ( nazwa ulicy) - powiedział bardzo głośno Niall.
W: Jakie chłopaki?! Za moment tam będę bo akurat jestem w okolicy.
MR: Bez paniki wujek. Mieszkam u nich z Effy. Na pewno ich polubisz.
W: Za chwile się przekonamy. Do zobaczenia kochanie. - rozłączył się.
Z: On nas wymorduje! - krzyknął na cały głos i schował się za Liama.
Liam: Nie przesadzaj. Na pewno nie jest taki zły no nie Mia?
MR: Sami się przekonacie.- zatarłam ręce.
Liam: Pamiętasz Zayn co Ci mówiłem jak się okaże to ta osoba o której pomyślałem to będę się z Ciebie śmiać?
Z: Jeśli to on to sam będziesz spierdalał gdzie pieprz rośnie.
MR: O czym wy mówicie, przepraszam bardzo?
Liam: Nic nic. Takie tam męskie pogaduszki.
MR: Coś z tego rozumiesz? - spytałam Eff.
E: Nic a nic haha. - Nim tylko to powiedziała rozległ się dzwonek do drzwi.
Z: O nie on tu już jest! Chowajmy się. Udawajmy że nikogo nie ma w domu. - zaczął podskakiwać i nerwowo obgryzać paznokcie.
MR: Zayn przestaniesz? To mój wujek.. - Odezwałam się do niego już lekko zdenerwowana. Chłopak stanął niepewnie obok Nialla i Liama i spoglądnął na mnie ze smutną miną. Odwzajemniłam mu karcące spojrzenie i poszłam otworzyć drzwi. Gdy tylko przekręciłam gałkę ujrzałam Ogromnego miśka i rękawice bokserskie. Mogłam się takiego prezentu spodziewać. Po chwili zza miśka wychylił się wujek.  W jednej chwili usłyszałam śmiech Liama.
MR: Ojejku nie trzeba było. -  postawił prezenty na podłodze w korytarzu i chwycił mnie w ramiona. Po chwili poczułam silny uścisk i spostrzegłam, że znajduję się w powietrzu. Tak.. tak przytulał tylko wujek.
W: Witaj kochanie. Ale urosłaś. - postawił mnie na ziemi i uśmiechał się do mnie nie kryjąc szoku na twarzy.
MR: Ciebie też dobrze widzieć hehe. Stęskniłam się za treningami z Tobą.
W: Będziemy mieli okazje jeszcze poćwiczyć ale najpierw.. - swój wzrok przeniósł z mojej osoby za mną. Najprawdopodobniej na chłopaków i Eff. Wzięłam go za rękę i pod prowadziłam do stojącej w szoku 6 osób.
MR: A to właśnie są chłopacy, u których z Effy będziemy mieszkać. Jak długo to nie wiem, ale wiedz, że z nimi żadna krzywda nam się nie stanie.
W: Dwayne The Rock Johnson. - Wyciągnął rękę do każdego z nich począwszy od Liama, kończąc na Effy którą przytulił bo się już znali.. Gdy spojrzałam na Zayna, zauważyłam że pobladł.- A wy co za jedni? Chłopacy przedstawili się każdy po kolei i na koniec powiedzieli że tworzą zespół One Direction.
W: One Direction powiadacie? Jak jechałem tutaj to szła w radiu ta wasza piosenka. - uśmiechnął się w dziwny sposób. Moi znajomi rozpromienili się gdy tylko to usłyszeli i dostrzegli uśmiech wujka. - Wyłączyłem to. - jego mina z wesołej zamieniła się w ponurą. To samo stało się z chłopakami, tylko że oni pokazali to w bardziej dramatyczny sposób. - ŻARTOWAŁEM! - klepnął w ramię Zayna, który wyglądał na najbardziej spiętego tą całą rozmową. Chłopak lekko odleciał do tyłu lecz szybko się ogarnął. - Lubię ją. Dobra robota. - pochwalił ich.
N: Bardzo nam miło.
W: Dobra kochanie. Ja będę leciał bo muszę jeszcze parę spraw załatwić, za to jutro zapraszam do siebie. Potrenujemy jak za starych dobrych czasów. - Odwrócił się do mnie twarzą w twarz.- Wypróbujemy nowe rękawice. - puścił mi oczko.
MR: No wiesz.. dawno nie ćwiczyłam..
W: Nic nie szkodzi. Nadrobimy zaległości. - Uśmiech nie schodził mu z twarzy. -  Was też zapraszam.
Z: Dziękujemy ale  nie skorzys..- Niall tknął go łokciem.
Louis: Bardzo chętnie przyjdziemy.
W: No to do jutra. Mia zna drogę.- pocałował mnie w policzek i skierował się do wyjścia.
MR: To widzimy się jutro. Do zobaczenia. -poklepałam go po plecach i zamknęłam za nim drzwi.- Widzicie nie było tak źle!
H: Właśnie poznałem mojego idola.
MR: No widzisz. I co Zayn? Jest aż taki straszny? - Liam zaczął się śmiać wniebogłosy, a mulat tylko się uśmiechnął lekko i odparł:
Z: Wiesz.. po dłuższym poznaniu jestem pewny, że będzie czyhać na moje życie, ale wydawał się dosyć miły.
MR: A idź ty durniu durniu.
Z: Dobra zbieramy się.
MR: Gdzie?
Z: Niespodzianka.
MR: No to do wyjścia.- pospieszyłam biegiem na zewnątrz a za mną wyszedł tylko Zayn. - A tamci nie idą?
Z: Nie.. Te niespodziankę zaplanowałem sam.- objął mnie jednym ramieniem i poprowadził do furgonetki, którą rano przyjechaliśmy. W środku siedział już kierowca. - Tam,  gdzie było ustalone.
Kierowca: Już się robi. Proszę zapiąć pasy. - wykonałam to o co poprosił i ruszyliśmy w drogę.
Z: Nie pogniewasz się jeżeli zawiąże Ci teraz oczy?
MR: A nie wywieziesz mnie do lasu i nie zgwałcisz? - w odpowiedzi usłyszałam śmiech przyjaciela i kierującego.
Z: Nic z tych rzeczy. To mogę?
MR: A wiąż.

Ile czasu minęło.. nie mam pojęcia.Godzina? A może dwie? Ale wiem, że nawet z zawiązanymi oczami da się prowadzić konwersację.
Z: Jesteśmy na miejscu. Teraz weź mnie za rękę i wysiadamy. - chwyciłam się kurczowo jego dłoni i wyszliśmy z samochodu. Poczułam chłodny podmuch wiatru na swoim ciele. Mogłam wziąć bluzę na wszelki wypadek.. ale skąd mogłam wiedzieć, że gdzieś mnie wywiozą? Znajdowaliśmy się na jakimś polu... skąd wiem? Czułam gilgotanie trawy na swoich nogach. W pewnym momencie chłopak puścił moją rękę i poczułam się tak jakoś samotnie.
MR: Zayn? Gdzie jesteś?
Z: Poczekaj. Nie zdejmuj  jeszcze opaski! - krzyknął
MR: Co ty kombinujesz?
Z: Coś fajnego. Zresztą sama zobacz. - zdjęłam przepaskę i ujrzałam chłopaka trzymającego w dwóch rękach sprzączki od lejców przyczepionych do koni. Były piękne. Obydwa wielkie a sierść miały brązowo czarną. - Wsiadaj i ruszamy w drogę!

Normalnie bym powiedziała, że nigdy ale to nigdy nie będę w stanie jeździć na koniu, a okazało sie to całkiem przyjemne (oprócz bólu w kroku.. wolałam nie myśleć co czuje Zayn) , czułam wiatr we włosach który muskał moją twarz i owiewał ciało, na którym pojawiła się  gęsia skórka. Mój przyjaciel cały czas galopował przede mną bez słowa, więc zrozumiałam że dokądś zmierzamy, a nie galopujemy sobie tak dla zabawy. Po pokonaniu wielkiej górki pod którą, konie ledwo wbiegły ujrzałam malutki domek a obok niego rozłożony wielki koc a na nim pełno jedzenia, dwa kieliszki i wino.
MR: Sam to wszystko zorganizowałeś? - schodziłam z konia w szoku.
Z: No przecież nikt inny. - uśmiechnął się - Chodź. - Chwycił moją dłoń i kierowaliśmy się w stronę " pikniku".
MR: A co z końmi?
Z: Bez obaw możemy je tutaj zostawić. Po pierwsze mamy je na oku, po drugie nigdzie i tak nie uciekną bo zapewne są zmęczone. - Puściłam lejce od swojego "RUMAKA" i kroczyłam z Zaynem.
MR: Tu jest cudownie. I do tego ten zachód słońca.. - spojrzałam na horyzont w trakcie siadania na koc.
Z: Dobra miejscówa. - poruszył brwiami i zabrał się do odkorkowania wina. Gdy już to zrobił, rozlał je do kieliszków i usiadł tuż obok mnie. - Po raz kolejny wszystkiego najlepszego. -stuknął kieliszkiem w mój i upiliśmy po łyku.
MR: Kurczę, aż się głupi czuję.
Z: Mam dla Ciebie prezent.
MR: Kolejny?! No ciebie chyba pogięło doszczętnie.
Z: Nie marudź. - chłopak wyciągnął z kieszeni spodni pudełeczko podał mi je.- Otwórz. - powiedział z zacieszonym ryjcem.
MR: Ale..
Z: Otwórz. - przystałam na jego prośbę i to moim oczom ukazał się śliczny wisiorek w kształcie serduszka. - Daj Ci założę.- Byłam w kompletnym szoku by cokolwiek powiedzieć. Chłopak wyjął naszyjnik i zapiął mi go na szyi. W końcu przełamałam się i ..
MR: Zayn jak mam to wszystko rozumieć? - Chłopak w jednej chwili zwiesił głowię w dół i zamilkł. Będąc święcie przekonana, że nie odpowie, odwróciłam głowę i popatrzyłam przed siebie, na piękne niebo.. Nie myślałam, już o kolorze jakie przybrało.. zastanawiałam się co to wszystko ma znaczyć. Przejechałam ręką po serduszku od naszyjnika i  z powrotem spojrzałam na chłopaka. Ten podniósł głowę, popatrzył na mnie począwszy od włosów, kończąc na oczach.
Z: A jeśli zrobię to , to zrozumiesz? - przybliżył się do mnie i złożył pocałunek na moich ustach. Ich ciepło było po prostu nie do opisania. Będąc już w kompletnym amoku, nie pozostałam  mu dłużna i odwzajemniłam pocałunek. Mulat wsadził jedną rękę w moje włosy a drugą przyciągnął mnie do siebie. Trwaliśmy tak w tym cudownym pocałunku i trwaliśmy. Żądne z nas nie chciało się od siebie oderwać. Teraz wszystko dla mnie okazało się jasne. Podobam mu się. Nie muszę chyba przypominać że z wzajemnością. Brakowało mi tchu, całował mnie tak delikatnie a zarazem tak namiętnie,  nasze języki tworzyły jedność. To był po prostu obłęd. Chcąc zaczerpnąć powietrza oderwałam się od niego, patrząc mu w oczy. Zayn popatrzył na mnie jakby czuł niedosyt lecz uśmiechnął szeroko i zdjął z siebie bluzę.
Z: Włóż ją, bo widzę że Ci zimno. - z racji że było mi mega mega zimno więc zrobiłam to o co mnie poprosił i założyłam na siebie ciepłą bluzę, przesiąkniętą perfumami jej właściciela. Po chwili od założenia jej chłopak mnie przytulił a ja oparłam głowię o jego ramię i wpatrywaliśmy się w te przepiękne niebo.
Z: Udało mi się zrobić niespodziankę?
MR: Żebyś wiedział, że tak.

Mijały godziny i zbliżał się późny wieczór bo świerszcze zaczęły swój koncert. My siedzieliśmy i rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim, śmialiśmy się z dzisiejszego dnia i z opowiadań o moim wujku.  Lecz czas nas naglił, trzeba było się zbierać. Zjedliśmy i wypiliśmy wszystko co było na kocu i poszliśmy na konie.
Powiem szczerze, że nie chciałam wracać do domu, wolałam zostać tutaj na łonie natury razem z nim i wspominać nasze wspólne niegdyś lata. W samochodzie byłam już tak śpiąca, że zasnęłam w Zayna ramionach.... Dzień był po prostu piękny i najlepszy w moim życiu....


No to mamy 6! Wiem, że przysłodziłam pod koniec ale po prostu musiałam. Ale mogę Wam powiedzieć że nie ma się długo co cieszyć.  Wszystkiego dowiecie się w nowym rozdziale! Życzę Wam wytrwania do następnego weekendu jak i nie dłużej bo na ten tydzień nauki mam w chuj... ;/ Ale damy radę! Dziękuję za te wejścia i te przemiłe komentarze. Kocham Was i nie ma że nie! Dziękuję mojej Kasieńce Lembowicz, przy której humor i chęć do pisania dalszych rozdziałów nie mija! Co do One Direction Lovely Moments. Tu  Was zmartwię... Anett postanowiła zawiesić tamte opowiadanie na czas nie określony. Jesteśmy w innych szkołach niestety i nie mamy okazji widywać się za często, po za tym jest ta pieprzona nauka. Naprawdę mi przykro. Ale postanowiłam sobie, że jeżeli będę mieć jakieś zawiechy odnośnie tego bloga czyy go skończę kiedyś to wezmę się za tamten ! :) Tak więc główki do góry! Kocham Was i liczę na wasze opinie co do tego rozdziału. Jak Wam się podoba nowa postać? :D Wujek Dwayne będzie trochę wszystko utrudniał ale wszystko  w swoim czasie. Jak myślicie co może się zdarzyć w następnym rozdziale? Piszcie swoje propozycje :D Może któraś z Was zgadnie, chodź w to wątpię ale próbujcie! :D Dziękuję za wszystko i za te komentarze poraz któryś tam już :D Dziękuję dziękuję dziękuję ! ♥ Kocham Was i liczę na więcej . Buziaki - Izzy xx

23 komentarze:

  1. Kocham , kocham. Co tak długo ? A może ja nie wiedziałam że jest ? No cóż walisz mnie swoim talentem po twarzy tyle ci mogę powiedzieć. Pisz o innych chłopakach. Ja bym zmieniła pierwsze zdjęcie aby nie było wiadomo o kim jest te opowiadanie. Tylko tyle. Tak to świetny. Verson. Zapraszam do siebie na dwa blogi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz jak bardzo kocham tego bloga.Ale nie będę Ci pierdzielić jak mocno kocham tego bloga bo to by było co najmniej dziwne.
    Wcale nie przesłodziłaś!Jest idealny *___*
    Nawet nie wiesz jak zaczęłam się jarać gdy zobaczyłam że dodałaś ten rozdział.Opisałaś wszystko świetnie.Najbardziej podobało Mi się jak Zayn prawie lał w gacie gdy wujek dzwonił do drzwi xD
    Gdy Malik dał Mii ten naszyjnik też baaardzoo Mi się podobało ;D
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału! Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. 1, 2, 3! Horanowa patrzy!!
    uhuhuh! Przez Ciebie mam kompleksy, no!
    Zayni, który boi się wujka dziewczyny, którą kocha? czekaj, chyba coś zjabałam, a nie! dobrze jest! Lubie too!
    trolololol *le zaciesz na ryju*

    (tu se wyobraź, ze jakaś wytapetowana dziunia z botoksem w ryjcu prawi ci komentarz i wymachuje rękoma. Już wyobraziłaś? ok. to czytaj dalej. a jak nie wyobraziłać to też czytaj dalej
    a bo to jest świetne, cudowne i wgl. i normalnie ja czekam na nexta i wgl.. i weź wgl spinaj tyłeczek i pisz tego nexta.. bo już sie nie moge doczekać i wgl. O nieee! złamał mi sie paznokieć przez to wymachiwanie rękAMI o masakra! zanim mnie kosmetyczka przyjmie to ze dwa dni miną! i co ja teraz zrobie!?
    *le ja wiem, że ty wiesz, że ja jestem pojebana, ale uwielbiam ci to uświadamiać*
    *le koniec wytapetowanej dziuni z botoksem w ryjcu, która przwi ci komentarz i wymachuje rękoma*

    +ta sama śpiewka: czekam na next, a co do opinii.. To ja wiem, że ty wiesz, że ja wiem, że ty wiesz, że to jest świetne.. ^^

    ~Jestem Horanowa. Mnie nie ogarniesz.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem co napisać. Ten odcinek jest świetny i taki romantyczny, z resztą jak każdy inny na tym blogu. Bardzo mi się podoba jak to wszystko opisujesz. Ciekawi mnie co wykombinuje wujek. Pewnie nic dobrego. Ten pocałunek *.*. Czekam na next, zapraszam do siebie. Dodawaj szybciej! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny a komentarze jeszcze lepsze XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny -chciałabym żeby mieli dzieci niedługo (ale taką mega wpadk bo takie sa najlepsze..;*

    OdpowiedzUsuń
  7. chcesz dowiedzieć się co dalej z Chloe? zapraszam na nowy rozdział na http://hard-bland-sensitive.blogspot.com/ z góry przepraszam za spam :) ~ Jess

    OdpowiedzUsuń
  8. jejku rozdział świetny . romantyczny < 3 i taki długi . Kocham styl twojego pisania .
    ; * mwahah

    OdpowiedzUsuń
  9. Jesteś genialna...
    Już mam kolejny powód, do uwielbiania weekendów ;D
    Czekaam... Dziękuję C:

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny blog. Dziś przeczytałam wszystkie dotychczasowe rozdziały. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału tak jak rozwoju wydarzeń. Pomysł z wujkiem świetny.
    Pozdrawiam xox / Kasia

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbyś mogła powiadamiać mnie o nowych rozdziałach. To mój tt @kasia__555

    OdpowiedzUsuń
  12. Wpadniecie na mojego bloga z opowiadaniem o One Direction i nie tylko? Komentujcie!Bardzo bym prosiła---->http://by-rainy-day.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana wymiatasz!!!! Ja chce już następny rozdzial !! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Boże, błagam daj kolejny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba o nas zapomniała ;<
    Jesteś genialnaaaa <3
    Z niecierpliwością czekamy, trzymaj się ciepło C:

    OdpowiedzUsuń
  16. Nooooo weź ja czekam ;c pisz no ; ************************************************************************************************************** kochaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Weekend minął, rozdziału nie maaa :'c
    Ja już zaczynam zapominać tą historię! Ojej, to już tu (tym rozdziałem) mój chyba 4 komentarz... ;3 (heheh) Pozdrowienia xxx

    OdpowiedzUsuń
  18. Pisz jak najszybciej! Nie moge się doczekać! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Fantastycznie. *.*
    Wpadniesz do mnie? Mam nowego bloga i nie ma kto czytać ;<
    Pozdrawiam ♥
    http://emily1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. zapraszam na nowe opowiadanie http://we-found-lovex.blogspot.com/ właśnie pojawił się prolog : ) zostaw komentarz co o nim myślisz a wrócę do Twojego bloga i odpłacę się tym samym. mimo spamu, obiecuję <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Jesteś świetna. Twoje opowiadanie jest cudowne. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie moge się doczekać następnego!!! Możesz pisać szybciej? <3

    OdpowiedzUsuń