wtorek, 31 lipca 2012

Rozdział IV

W momencie kiedy wypowiedziałam te słowa poczułam przypływ gorąca i rozpłakałam się jeszcze bardziej. - Tak długo nie mogłam się z tym pogodzić, że odszedł. Nie płakałam od dnia pogrzebu.. starałam się być silna, być silna dla mamy, która wtedy najbardziej mnie potrzebowała.. A teraz nie mogę, coś w końcu we mnie pękło.. - Podniosłam głowę i spojrzałam na chłopaka. Siedział w szoku , przez chwilę nawet chciał coś powiedzieć, ale z jego ust wydobywał się tylko bełkot. Jedyne co mnie ucieszyło to to, że to właśnie on za mną przybiegł chociaż w ogóle tego nie chciałam, że to on teraz siedzi ze mną i najwidoczniej stara się mnie pocieszyć, że po prostu tu jest i tuli mnie jak najmocniej potrafi. Jeżeli kiedykolwiek stracę z nim kontakt... nie daruję sobie.. Męskie ramiona... tego mi najbardziej od jakiegoś czasu brakowało. Teraz czułam, że naprawdę jestem bezpieczna.
Z: Halo słyszysz mnie? Nie płacz już , zrób to dla mnie i nie płacz. Chcę widzieć Ciebie wiecznie uśmiechniętą bo powalasz na kolanach tym swoim smajlem, a kiedy płaczesz.. serce mi się kraja.. Proszę nie płacz już. - Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech. - Właśnie o to mi chodzi. - Swój wzrok przeniosłam na niebo. Miało piękny odcień kiedy zachodziło słońce ale dzisiaj to przeszło samo siebie. Parę rys różowych, parę czerwonych, gdzieniegdzie przebłyski żółtego koloru...
Z: Mogę wiedzieć jak umarł? - Wstałam niemalże od razu kiedy usłyszałam to pytanie. Odeszłam kilka kroków dalej od ganku na którym siedział. Zaczęłam wpatrywać się w niebo po raz kolejny a do mojej głowy napływały myśli z tamtej okropnej nocy i straszliwego poranka... Wzięłam głęboki oddech i jeszcze przez chwilę milczałam ale w końcu żeby nie trzymać go w niepewności zaczęłam mówić..
MR:  Stało się to jakiś miesiąc po tym jak przyjechaliśmy do Polski. Tamtego dnia tata zadzwonił do mamy żeby nie czekać na niego z kolacją bo musi zostać w pracy do północy.. jakaś robota papierkowa mu została. Ja zjadłam posiłek i poszłam spać a mama postanowiła na niego poczekać. Blisko po drugiej w nocy obudził mnie krzyk... krzyk mamy. Wpadłam do ich sypialni i zobaczyłam jak moja mama dostaje ataku. Wezwałam pogotowie kompletnie przestraszona bo nie wiedziałam jeszcze co tak naprawdę się stało.. Czuwałam przy niej cały czas nie mając pojęcia gdzie był w tym czasie tata. Dopiero rano w szpitalu, kiedy odzyskała przytomność, płacząc jak małe dziecko wyznała, że zadzwonili do niej z policji, że mój tata nie żyje. Został zmiażdżony przez tira. Z tego co ustalili... zasnął za kierownicą. Podobno jego ciało było strasznie zmasakrowane i nie nadawało się nawet do identyfikacji, ale znaleźli dowód czy tam prawo jazdy... - starałam się utrzymywać spokojny ton głosu ale z każdym słowem coraz bardziej się załamywał. Wracając znów do tego samego widoku mamy i zamkniętej trumny ojca... znów się rozryczałam.. W tym momencie nie umiałam być silna. Poczułam jak Zayn przytulił mnie od tyłu.
Z: Tak mi przykro. -  wyczułam współczucie w jego głosie. Mój wzrok nadal był wlepiony w niebo pomimo, że łzy cisnęły mi się do oczu i same leciały.. jakby żyły własnym życiem. Ręką dotknęłam swoich policzków, który były strasznie rozpalone i mokre. Wyregulowałam oddech chociaż ocean łez nadal nie przestawał się wylewać. - Hej spójrz na mnie. - Chłopak obrócił mnie twarzą do swojej. Nie chciałam, żeby widział to co zapewne stało się z moim pięknym makijażem przez te cholerne łzy więc od razu zakryłam się dłońmi.
MR: A wiesz co jest najgorsze?
Z: Nie mam pojęcia.
MR: To że przed tym jak on wyjeżdżał do tej pieprzonej pracy pokłóciłam się z nim... wykrzyczałam mu w twarz, że jest najgorszym ojcem na całym świecie, jak bardzo go nienawidzę i że jest dla mnie nikim. A to wszystko tylko dlatego, że zabronił mi iść na głupią piżama-party do nowej sąsiadki. Wszystkie błędy jakie w życiu popełniłam... nie równają się z tym. Gdybym mogła tylko w jakiś sposób cofnąć się w czasie... Do niczego takiego by nie doszło. Nawet nie wiesz jak bardzo za nim tęsknie, jak to wszystko mi tutaj go przypomina...
Z: Mia, bardzo Ci współczuje.. nie mam pojęcia jak bardzo źle się czujesz bo nigdy nie przechodziłem czegoś aż tak tragicznego. Ale mam coś do powiedzenia. - w odpowiedzi mu tylko zaszlochałam. - Nie płacz już proszę Cię. Nie możesz się za to wszystko obwiniać. Mogę się założyć, że on doskonale wiedział, że działałaś pod wpływem emocji i w rzeczywistości był przekonany, że i tak go kochasz. Na pewno dostrzegł jak bardzo tego żałujesz , przypatrując się tobie z nieba. Nie płacz. Nie chciałby widzieć smutku na Twojej ślicznej buźce, nie mówiąc już o mnie. Proszę nie płacz. Nie masz też powodu do rozpaczy, że go niby nie ma. On jest tutaj..- poczułam, że dotknął mojej lewej strony klatki piersiowej- ...w twoim sercu.  - Słowa, które do mnie mówił dopiero do mnie docierały. Mówił o tym tak przekonująco, aż w duchu przyznałam mu rację. To wszystko co wypowiedział, miało sens.- Nie będziesz już płakać? - Zapytał, pochylając się bardziej nad moją twarzą i zabierając z niej ręce.
MR: Dobrze. Obiecuję.
Z: Zuch dziewczyna. - ucałował mnie w policzek.
MR: Dziękuję, że jesteś i przepraszam, że musisz mnie widzieć w takim stanie. Cieszę się, że mam takie osoby jak Ty, Effy, mama i ciocia z wujkiem.
Z: Nie masz za co dziękować i przepraszać.- Wtuliłam się w niego jak w pluszowego misia.- Możesz na nas liczyć. Nie zapominaj o tym. WRÓĆ..!
MR: Yy?
Z: Ty masz wujka?!
MR: Yy no mam. Nawet Ci o tym wcześniej wspominałam, że w razie czego bym u niego i u cioci zamieszkała gdybym jednak nie chciała wyjeżdżać z powrotem do Polski.
Z: A no faktycznie... sory wyleciało mi z głowy.
MR: Uwielbiam go. Momentami kiedy nas odwiedzali czułam, się jak przy tacie, ale jego mi nikt nie zastąpi. Mimo to wujek jest bardzo miły, kiedyś z moim byłym nawet ćwiczyli na siłowni i spotykali się pogadać o męskich sprawach bo naprawdę sporo mieli wspólnych tematów. Momentami byłam zazdrosna, że mój chłopak spędza z nim więcej czasu niż ze mną. Strasznie się lubili. Tylko jego tolerował. Inni którzy się obok mnie kręcili.. no cóż...
Z: No mów dalej.
MR: Wujek robił im "testy". Szkoda gadać.
Z: Na czym polegały?
MR: Sprawdzał ich na siłowni, obserwował ich czy dobrze mnie traktują i takie tam. Nie chce nic mówić
ale drażniło mnie to. Nie mogłam nic sama zrobić. Po około pół roku nie miałam już szans u nikogo bo każdy się go bał. No dobra nie każdy bo jak mówiłam tylko jeden przeszedł te całe próby. Dymitr.
Z: Boże... kim jest ten wujek ? Jakimś członkiem mafii?
MR: Haha nie! Kiedyś uprawiał "wrestling". To coś w rodzaju zapasów tylko, że to jest bardziej niebezpieczne. Na ringu giną nie raz ludzie.
Z: Super... Wujek morderca. Już go lubię. - Powiedział lekko wystraszony.

MR: Nie obrażaj go no.. Nie jest taki zły. Na pewno Was zapoznam.
Z: Czyli pragniesz mojej śmierci?! - Zapytał oburzony co wzbudziło we mnie lekki śmiech
MR: Aj dzieciaku dzieciaku. On nie zrobi Ci krzywdy. Wujcio Dwayne jest wyrozumiały dla moich przyjaciół znaczy dla przyjaciółek. Bo nie trzymałam się z chłopakami no oprócz ciebie ale jeszcze Cię nie zna. Ale zmieńmy temat. Pewnie wyglądam koszmarnie nie? - pokazałam na oczy.
Z: Noo trochę. Dobra nawet bardzo.
MR: O ty mendo! To ja myślałam, że powiesz, że kobieta nawet z rozmazanym makijażem wygląda pięknie a tu takie coś..Twoja szczerość mnie zabija. No cham po prostu.
Z: Hahaha - roześmiał się pod nosem. - Jak ja uwielbiam Cię wkurzać. A tak na serio wyglądasz trochę jak panda ale pandy są słodkie przecież, więc nie odbieraj tego w  zły sposób, innymi słowy i tak wyglądasz ślicznie.
MR: Teraz to już sobie możesz darować.
Z: I tak źle i tak nie dobrze.. I weź tu dogódź kobietom... - spoważniał. Popatrzyłam na niego i próbowałam udawać twardą i nieugiętą, żeby myślał że się na niego gniewam. Nie mogłam, wybuchłam mu śmiechem w twarz.
MR: Chodź. - chwyciłam go za rękaw koszulki. - Potowarzyszysz mi podczas zmywania się.
Weszliśmy do domu i udaliśmy się do mojej łazienki.

* Oczami Zayna *

Jak ja dawno nie byłem w jej pokoju, a co dopiero mówić o łazience. W sumie nic się tu nie zmieniło ale miło jest ogólnie znowu tu być. Stanęliśmy na przeciwko lustra.
MR: Jak panda?! JAK PANDA?! Wyglądam jak bym z cyrku uciekła..
Z: Jezu... i tak jesteś piękna. Tak samo jak twój przystojny oraz nadzwyczaj męski przyjaciel.
MR: Fiu fiu. Coś Ci się chyba żart ostatnio wyostrzył. W dodatku jaśnie pan jest strasznie skromny. - powiedziała wycierając spod drugiego oka rozmazany tusz.
Z: Ja tylko stwierdzam fakty.
MR: Tak tak oczywiście. - powiedziała lekko śmiejąc się przy okazji zerkając na mnie.- Yhhh. Zayn nie chcę Cię niepokoić ale musisz zdjąć koszulkę.
Z: Jeśli domagasz się striptizu to musisz wiedzieć, że za darmo nie daję pokazów.
MR: Zboczeńcu jeden!! Miałam na myśli to! - pokazała palcem na moje lewe ramię.
Z: Kurwa mać! Ten tusz jest zmywalny ?!- wrzasnąłem przyglądając się sporej plamie.
MR: Spokojnie. Upiorę Ci to. Tylko zdejmij..
Z: No dobra niech Ci będzie. - Zdjąłem bluzkę i wrzuciłem ją do kosza stojącego przy prysznicu.
MR: A niech mnie kule biją! Ale kaloryfer.
Z: Się chodziło na siłownie to wiesz... Możesz powiedzieć dla wujka. - puściłem jej oczko.
MR: Żartowałam. Większego bojlera w życiu nie widziałam.
Z: Ale zabawne..- Podszedłem bliżej i zacząłem ją gilgotać. Ta  zaczęła się wyrywać jak szalona i wyleciała do pokoju. Nie zwlekając pobiegłem za nią. Stała przy oknie. Podleciałem i rozpocząłem atak gilgotek.
MR: Zayn do jasnej cholery przestań! Nie widzisz że rozmawiam przez telefon? - krzyknęła. Wycofałem się zmieszany do tyłu i usiadłem na łóżku przysłuchując się jak przytakuje osobie po drugiej stronie telefonu. W końcu odłożyła komórkę i odpowiedziała stanowczym głosem.
MR: Po pierwsze! Nienawidzę gilgotek! Jeśli nie chcesz oberwać to lepiej tego nie powtarzaj. Po drugie chyba musisz zostać na noc u mnie.
Z: To prośba?
MR: I tak i nie.
Z: Co masz na myśli?
MR: Tylko spójrz a sam się przekonasz. - wskazała palcem na okno. Wstałem i zobaczyłem przed moim domem jak również w ogrodzie pełno fanek. Boże.. Widziałem jak wszyscy moi domownicy razem z Effy i panią Natalie uciekali, szukając schronienia. Kilka fanek rzuciło się na Effy i Doniyę..
Z: No to lepiej zostanę.
MR: Też tak myślę. To nie ma na co czekać idź się umyć ja pójdę do Effy łazienki i też się wykąpie i idziemy spać nie? - Dostrzegłem błysk w jej oczach.
Z: Okeeeeej. Ale gdzie ja będę spał? Na dole w salonie?
MR: Jak chcesz potem narzekać na ból kręgosłupa to proszę bardzo.
Z: No to niby gdzie? O ile wiem to Eff zajęła mój stary pokój.
MR: A gdzie chcesz, mi to lotto.
Z: A mógłbym tutaj? - zapytałem niepewnie. Zawsze lubiłem ten pokój i kiedy mi się tylko udawało zasypiałem jak najszybciej w wyniku czego Mia chodziła spać do pokoju na przeciwko. - Pościeliłbym sobie na podłodze czy coś.
MR: Podłoga odpada. To jest wykluczone, żeby taka gwiazda jak Ty spała na ziemi.- Roześmiała się. -  Możesz spać ze mną.... - zawahała się- Ale łapy trzymaj przy sobie. Zrozumiano? Bo w innym wypadku dostaniesz. - w głębi duszy wiedziałem, że nie mogła uderzać mocno.. przecież to dziewczyna.
Z: A co dostanę? - zapytałem uśmiechnięty od ucha do ucha.
MR: Ojjj. Grabisz sobie Malik, oj grabisz.
Z: Dobra. Łapki przy sobie. Ale zobaczymy kto jeszcze będzie do kogo lazł.- Dziewczyna tylko pogroziła mi palcem co śmiesznie wyglądało i wyszła się umyć. Nie tracąc czasu zrobiłem to samo i poszedłem do łazienki  się odświeżyć.

Po 10 minutach, już cały pachnący i "lśniący" udałem się do pokoju. Otwierając drzwi spostrzegłem że Mii jeszcze nie ma, więc wyjąłem telefon z kieszeni spodni i odłożyłem ciuchy na krzesło, przy czym wgramoliłem się od razu do łóżka. Postanowiłem zadzwonić do Liama. Po dłuższej chwili odebrał.
Z: No siema stary! - wykrzyczałem do słuchawki
L: Cześć. Już myślałem, że się z Tobą coś stało.. Nie dawałeś znaków życia od chwili kiedy wyjechałeś do Bradford.
Z: Aaa bo zajęty byłem, i w ogóle wypadło mi głowy żeby napisać. Kiedy wpadasz do mnie ? Razem pojedziemy najwyżej do Londynu.
L: To co miałeś aż tak ważnego żeby zapominać o najbliższym kumplu? Hmmm. Może jutro przed południem będę.
Z: Mia przyjechała. Ona wróciła rozumiesz?- cieszyłem się jak głupi- Jak ją zobaczysz to Ci szczęka opadnie. Zmieniła się nie do poznania.. i wiesz co? Zaczęła mnie interesować.. nie jako przyjaciółka tylko jak dziewczyna z którą mógłbym być. Będę czekać na Ciebie.
L: Hmmm aż tak Cię wzięło? W sumie lepiej na pewno byłoby Ci z nią niż z Perrie. To co ona zrobiła wczoraj.. Zresztą nie będę Ci mówić. Sama Ci o wszystkim opowie jak przyjedzie jutro z rana.
Z: Coś się stało?
L: To nie rozmowa na telefon. Mówię Ci, że sama będzie Ci się tłumaczyć.
Z: Liam, ja wiem, że ty jej nie lubisz i szukasz tylko jakich kolwiek powodów bym z nią zerwał.
L: Ja tu nie mam nic wspólnego. Ona zawiniła. Ale nie przejmuj się. Jutro w końcu będzie po wszystkim. Liczę, że zachowasz zdrowy rozsądek. Co teraz robisz?
Z: A leżę sobie i czekam na Mię, aż wyjdzie z łazienki.
L: Ale.. co wy będziecie robić? - usłyszałem kroki i po chwili otworzyły się drzwi a w nich stanęła Mia w  krótkich dresowych spodenkach i w bluzce do pępka.- Muszę kończyć . Pogadamy jutro. To do zobaczenia. - powiedziałem pośpiesznie i rozłączyłem się.
MR: Z kim rozmawiałeś? - spytała idąc bardzo powoli w stronę łóżka i przy okazji wiążąc włosy w kucyk.
Z: Z Liamem. Jutro przyjedzie. Zapoznam Was ze sobą. Musisz wiedzieć z kim będziesz mieszkać hehe.
MR: Ej. Ja jeszcze nie podjęłam decyzji!
Z: I tak wiem, że zamieszkasz z nami.
MR: Jak już coś to ZAMIESZKAMY, bo gadałam z Eff i powiedziała, że jak zostaję to ona też.
Z: O to będzie zajebiście!
MR: Powtarzam, że jeszcze nie podjęłam decyzji i nie masz z czego się cieszyć. A teraz posuń dupę bo też chcę się położyć. - odsunąłem się bardziej do brzegu łóżka i po chwili Mia leżała po drugiej stronie. - I pamiętaj, łapki przy sobie.
Z: Tak jest! - krzyknąłem niczym żołnierz, po czym lekko się zaśmiałem.
MR: Śpij już. Dobranoc.
Z: A buziaka na dobranoc to już nie dasz?
MR: Śpisz w moim łóżku.. To ci nie wystarcza ?
Z: Nie - powiedziałem uradowany
MR: No dobra niech Ci będzie. - pochyliła się nade mną i musnęła policzek swoimi ciepłymi ustami. - Dobranoc. - uśmiechnąłem się od ucha do ucha i odpowiedziałem jej to samo.

*15 minut później*
Nie mogę zasnąć. W głowie miałem tysiące myśli oraz pytań.
Z: Mia śpisz? - dotknąłem ramiona dziewczyny, która leżała odwrócona do mnie plecami.
MR: Śpię, bo co ?
Z: Ile byłaś z tym całym Dymitrem? -dziewczyna odwróciła się gwałtownie.
MR: Skąd takie pytanie?
Z: Po prostu chcę wiedzieć.
MR: Około półtora roku. - oparła głowę o poduszkę i wpatrywała się we mnie.
Z: Czemu już nie jesteście razem?
MR: Musiał wyjechać do Rosji . Miał nauczać sztuk walki w jakiejś Akademii.
Z: Nauczać? To ile on miał lat ?
MR: Kiedy wyjeżdżał to prawie 19 na karku. Dlaczego Cię to tak interesuje?
Z: Po prostu tak pytam. Ciekawiło mnie to.
MR: Masz jeszcze jakieś pytania?
Z: Właściwie to jeszcze parę.
MR: Więc zamieniam się w słuch. - uśmiechnęła się
Z: Czy twój wujek jest jakąś sławną osobą?
MR: Jezu Zayn..
Z: No co?
MR: Jajco.
Z: Mam dwa i się nie chwale . - poczułem jej pięść na swoim ramieniu.- Ała za co?!
MR: Za jaj... - zawahała się za to ja zacząłem się śmiać. - Bo mi się tak chciało. - Ubawiony sytuacją, spytałem
Z: To odpowiesz mi na pytanie?
MR: W sumie bym mogła, ale wujek Dwayne nie lubi jak się o nim mówi.
Z: Dwayne... Skądś znam te imię.. Ale za nic nie mogę sobie przypomni... - Trach! Coś walnęło na podwórku. Mia ze strachu przytuliła się do mnie. - No proszę, i kto tu się do kogo klei.
MR: To odruchowo... wybacz. Co to było?
Z: Brzmiało jak jakaś stłuczka. Nie chce mi się wstawać i patrzeć bo zrobiło się bardzo wygodnie.
MR: A może to złodzieje jacyś?
Z: Nie przejmuj się! Moje dziewczyny ich zatrzymają.
MR: Twoje dziewczyny? - wychyliła się, by spojrzeć na mnie ze zdziwieniem.
Z: No fanki.
MR: Ach no tak.. zapomniałam.
Z: Jakoś zrobiłem się senny.
MR: Ja nie. Teraz w ogóle nie zasnę.
Z: To się bardziej przytul.
MR: A nie będzie to dziwnie wyglądać?
Z: Ale w jakim sensie?
MR: No ty masz dziewczynę.
Z: Nie przejmuj się tym. - Dziewczyna odpowiedziała tylko krótkie " no dobra" i wtuliła się w mój tors. Ucałowałem ją w głowę i odpłynąłem w krainę snów.

* Oczami Mii *

Obudziłam się w ramionach Malika mając swoją twarz przy jego. Momentalnie odsunęłam głowę do tyłu i zaczęłam przecierać oczy. Kiedy już przestałam, przyglądnęłam się jego twarzy. Wyglądał tak pięknie. A z tym zarostem bardziej męsko i drapieżnie. Delikatnymi ruchami wyswobodziłam się z jego uścisku starając się nie obudzić go. Gdy już udało mi się bezszelestnie wyjść z łóżka, po drodze do łazienki zahaczyłam o szafę i wzięłam białą bluzkę z czerwonym sercem na środku i jeansowe spodnie. Po 5 minutach wyszłam z łazienki i udałam się na dół w stronę kuchni. Po drodze usłyszałam, że ktoś wali garnkami i talerzami w zlew, gdzie tego dźwięku wręcz nienawidzę! Zbiegłam w popłochu ze schodów, skacząc z ostatnich 3 i stanęłam w progu kuchni. Zauważyłam sterczącą przy zlewie Eff.
MR: Jasna cholera! Ciszej nie możesz? Zayna obudzisz! - powiedziałam lekko podniesionym głosem.
E: Śpieszę się a Twoja mama, prosiła mnie żebym pozmywała bo sama poleciała na zakupy z mamą Malików. Zaraz zaraz! Co ty powiedziałaś?! Że Zayna obudzę?
MR: No tak..
E: On tutaj spał? - jej oczy przypominały piłeczki pingpongowe.
MR: Nadal śpi. Co się dziwisz? Ich dom okrążyły z każdej strony zakochane po uszy w nim fanki. Nie chciał ryzykować.
E: O tym to ja wiem . Jakaś jedna panna złapała mnie za włosy jak uciekałam i zaczęłam miotać moją głową na wszystkie strony - w tym samym momencie chwyciła się jedną rękę za łeb i zaczęła go masować. Ja żeby nie tracić czasu postanowiłam zrobić kakao. Zayn na pewno jak wstanie też z chęcią wypije.
MR: Przykra sprawa.- powiedziałam spoglądając na nią kątem oka i  wlewając mleko do rondla.
E: Dobra , nie ważne ! Gdzie on spał !?
MR: W piwnicy wiesz?
E: Jaja se robisz?
MR: Nie... Kakao, nie widzisz?
E: Mia Rose Wilson!
MR: Effy Roberts!
E: Słucham? -  odrzekła jakby dopiero wybudziła się z transu.
MR: A idź ty.. - machnęłam ręką..
E: Zaraz wychodzę, bo umówiłam się z Doniyą, tylko muszę z Ciebie wyciągnąć gdzie on spał.
MR: Ze mną - odpowiedziałam całkiem spokojnie.
E: Czy wy coś ten tego... no wiesz... - spytała przeciągając ostatnie słowa.
MR: No co?
E: Ojejku wiesz o co mi chodzi!  Nie udawaj głupiej...
MR: Kochana Effy . Po raz kolejny Ci powtórzę. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. To, że mi się podoba to nic nie zmienia. On ma dziewczynę która dzisiaj przyjeżdża..
E: Taka dziewczyna... hahaha Doniya mi bardzo dużo opowiedziała o ich związku. Bez problemu mogłabyś z nim zamieszać.
MR: O czym ty do cholery mówisz? I jakim prawem mi przerywasz?
E: Wszystkiego dowiesz się niebawem. No kontynuuj. -wzięłam oddech by się uspokoić i dalej zaczęłam mówić.
MR: To że spaliśmy w jednym łóżku to u nas normalka. Jak byliśmy mniejsi i baliśmy się spać w osobnych pokojach ..bo wiesz.. duchy i takie tam .. to jedno przychodziło do drugiego i zasypialiśmy. - Nie chciałam już wspominać, że zasnęliśmy przytuleni do siebie bo by zaczęła mi docinać głupimi komentarzami albo zwykłym "uuuuuu". Już ja ją za dobrze znam. - A tak w ogóle.... to po co się tak dopytujesz.
E: No bo myślałam, że coś miedzy wami jednak jest. I w ogóle widziałyśmy z Doniyą jak wczoraj się na siebie co raz gapiliście a potem zniknęliście obydwoje.
MR: Jesteśmy przyjaciółmi i to się nie zmieni..
E: Zobaczymy. - powiedziała szeptem. Pewnie myślała, że tego nie usłyszę
MR: Coś ty powiedziała?
E: Ja? Nic.. coś ci musiało się przesłyszeć. Ja muszę już lecieć.
MR: I mam pewnie dokończyć za ciebie zmywanie jak mniemam...
E: Jak byś mogła. Z resztą co niby będziesz mieć ciekawszego do roboty? - spytała zakładając szpilki.
MR: A może też się z kimś umówiłam?
E: Serio?
MR: Nie.. Dobra idź. Pozmywam. Idź. bo Doniya nienawidzi jak ktoś się spóźnia. To bardzo nerwowa dziewczyna. A tak w ogóle to cieszę się, że się za przyjaźniłyście.
E: Dobra to lecę. Będę po 16.
MR: Spoko. Jakby coś się działo to dzwoń.
E: Ok to pa. - dała mi buziaka w policzek i wyszła. Z tego wszystkiego zapomniałam włączyć kuchenkę i mleko stało cały czas zimne. Nie zastanawiając się ani minuty dłużej podpaliłam palnik i zabrałam się za robienie śniadania. Po około 10 minutach odkładałam na talerz porcję jajecznicy, gdy w tym samym czasie do kuchni wkroczył Zayn w samych bokserkach.
Z: Dzieńdoberek ! Ale ładnie pachnie.
MR: Hej, jak się spało? - spytałam z uśmiechem stawiając talerz i kubek z kakao na blacie. - Siadaj i jedz.
Z: Jak się spało? Hm może nawet i dobrze gdyby jedna mała osóbka się do mnie nie przykleiła.
MR: Bardzo ciekawe bo ty ty ściskałeś mnie z całej siły jak się obudziłam.
Z: A to pewnie przez sen coś tuliłem i na real też tak zrobiłem.
MR: Tak tak.. - powiedziałam z łobuzerskim uśmieszkiem.
Z: A to jadalne? - pokazał palcem na jajecznicę
MR: No coś ty... zawsze marzyłam, żeby cię otruć.- odpowiedziałam w taki sposób, że Zayn nie wyczuł sarkazmu i nagle pobladł. - No jedz . Ja tylko żartowałam.
Z: Uff to dobrze.. Dzięki , kochana jesteś. - podszedł bliżej i obdarował mnie buziakiem w policzek po czym jeszcze przytulił i usiadł zajadając się jajecznicą aż mu się uszy trzęsły.
MR: Ymmm . Nie żebym narzekała czy coś..ale czemu ciągle dajesz mi buziaki i przytulasz  ? - spytałam z zaciekawieniem. Od tamtego momentu w ogrodzie gdzie przez przypadek się pocałowaliśmy miałam wrażenie, że mu się podobam ale czasami też myślę że on to tylko robi dla jaj. Chłopak chwilę się zastanowił  ale po jakimś czasie rzekł
Z: Po prostu dziękuję Ci, że znowu tu jesteś. Brakowało mi Ciebie.
MR: Hehe ja też się cieszę, ale HELLOŁ.. ty masz Perrie i na pewno bardzo się kochacie. - Zayn słysząc to mało się nie zakrztusił. Trochę mnie to zdziwiło... Zaczął kaszleć i skakać w miejscu. Szybko podeszłam i zaczęłam klepać go po plecach. Mulat chwycił za kubek z kakao i zaczął je pić, pić i pić, że po chwili odstawił pusty kubek na blat, a następnie odwrócił się do mnie twarzą. Gdy zobaczyłam, że ma wąsy od kakaa parsknęłam śmiechem o mało nie plując mu w twarz. Wyglądał przekomicznie.
Z: Co jest? Czemu się śmiejesz? Ej! - gdy już przestałam się z niego nabijać powiedziałam..
MR: Cielaku jeden.. chodź tu.. - Zayn zrobił kilka kroków i stanął uśmiechając się. - Boże jak dzieciak.  - podniosłam rękę i zaczęłam wycierać jego mleczne wąsy.
Z: Ała!! Nie trzyj tak mocno!
MR: Wybacz ale  nie wiem które to wąsy z mleka a które to twoje..
Z: Kpisz sobie z mojego zarostu? Dziwne bo dziewczyny go kochają.
MR: Dla mnie zawsze będziesz zarośniętą małpą.
Z: Nie no foch...!- odwrócił głowę w drugą stronę i w dodatku przytupnął nogą..

 Cześć kochane dziewczęta. Na samym wstępie przepraszam Was za tygodniowy brak rozdziału.. Ale również chciałam poruszyć pewien temat. Nie możecie mi mówić kiedy mam dodawać rozdział a kiedy nie.. Jak dobrze wiecie są wakacje i każdy potrzebuje czasu dla siebie, żeby odpoczął albo bawił się ze znajomymi. Naprawdę mnie to trochę zasmuciło jak niektóre stawiałyście mi takie warunki. Ale nie gniewam się na Was. Chcę przeprosić również za to że ucinam w tak chujowym momencie ale bardzo się śpieszę.  Następny rozdział postaram się dodać o wiele szybciej :)) Kolejna sprawa. Jesteście CUDOWNE! Tyle wejść :o Ja ciągle w to nie mogę uwierzyć, że tyle osób odwiedza mojego bloga. ;o Kocham Was :* Jak dla mnie ten rozdział wyszedł mi najgorzej bo nie wiedziałam jak mam go napisać.. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że się Wam spodobał. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i że jesteście kochaniutkie! :* Liczę na Was i tym razem, że nie zawiedziecie mnie z komentarzami. Naprawdę jest mi bardzo miło kiedy czytam je wszystkie. Jeszcze raz: Luv ya i do następnego ! :* Pozdrawiam - Izzy xx :) 

37 komentarzy:

  1. Proooszę! <3 Dodaj szybko nowy! <3
    I czy mogłabyś mnie informować o każdym nowym rozdziale na http://www.imagin-onedirection-love.blogspot.com/? <3
    Z góry dzięki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, po prostu świetny ten rozdział, z resztą jak każdy. Strasznie się cieszę, że są takie długie, bo w niektórych opowiadaniach są o wiele krótsze i jeszcze dziewczyny dodają je co dwa tygodnie, a strasznie mnie to wkurza, cieszę się, że tu jest inaczej ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny ! ;)
    Uwielbiam Twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział ; ) Czekam na następny ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny ;)
    zapraszam do mnie : http://more.than.this.pinger.pl/ ;)
    liczę że się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy blog jaki czytałam, jest cudowny :)
    Rozumiem, że są wakacje i rozdziały są rzadziej dodawane i wgle :) nic nie wymuszam i z niecierpliwością czekam na dalsze losy Zayna i Mii *o*
    MEGA <3 /Paula

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co... Ja chce dalej i nie obchodzi mnie nic.
    Jutro kolejna część PLOSIE
    Bisteeeee <3 / Julia xx. z One Direction imaginy pl .

    OdpowiedzUsuń
  8. Oni są cuudowny *.* .
    boże ja ich normalnie kocham, ale nie martw się , Ciebie też ; p
    czekam z niecierpliwością na kolejny .

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko....Kocham to opowiadanie !
    Jest cudowne :)
    Czekam na kolejny rozdziały !!

    OdpowiedzUsuń
  10. hej.. świetnie się czyta twoje opowiadanie . pisz dalej, nie mogę się doczekać następnego rozdziału :)))

    OdpowiedzUsuń
  11. uroczy koniec ;D Oby tak dalej xD Czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Booooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooziu .! wiesz ile ja czekałam na ten rozdział ?!:O Ten rozdział nie jest najgorszy jest najlepszy pod słońcem <3 kocham cię normalnie <333 pisz dalej .<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny tylko prosze cie nie rob tak zeby oni od razu chodzili ze soba niech minie troche rozdzialu

    OdpowiedzUsuń
  14. kocham,kocham,kocham!!!!!! *_____*
    WIELBIĘ twojego bloga, jest przecudowny! czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zawsze wielkie KOCHAM CIĘ!! Jesteś po prostu cudowna. Jest to mój ulubiony blog ;* Dziękuję ci, że to piszesz <33 ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zawsze wielkie KOCHAM CIĘ!! Jesteś po prostu cudowna. Jest to mój ulubiony blog ;* Dziękuję ci, że to piszesz <33 ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziewczyno no zajebisty blog . ! :D

    OdpowiedzUsuń
  18. cudowny blog! :D
    + zapraszam do siebie : http://dopokibede.blogspot.com/ prolog już jest c:

    OdpowiedzUsuń
  19. Heeeeeeeeeej! Jestem tu nowa, nadrobiłam.
    Ostatnio szukałam jakiś nowych opowiadań. No i udało się!
    Dawno nie czytałam takiego dobrego.
    Uwielbiam u cb Zayna jest taki no, taki och ach.;p
    Zastanawiam się z kim rozmawiała Mia, ale nie wiem czy to jest wg ważne.;p
    I nie rozumiem tego związku Zayna, że najpierw mówił ze jest dobzre mu z Perry, bronił ją przy rozmowie tel z Liamem, ale niby coś czuje do Mia.
    Ale jak czegoś nie rozumiem to DOBRZE!:D
    CZekaam na następny!
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
    http://illtaketoanotherworld.blogspot.com/
    + dodaje do obserwowanych
    /z

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo mi się podoba , :)) napewno bede czytać dalej ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeczytałam wszystko i jestem zachwycona . Jakbyś mogła to informuj mnie na moim blogu http://czarownica99.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  22. cudowne jak zawsze chce jeszcze i jeszcze i tak dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  23. świetne jak zawsze ;* Czekam na nn i zapraszam do sb na:
    http://4ever-onedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. OMG!!!!! Ja to kocham!!!!!!!
    Zakochałam sie w tym opowiadaniu!
    Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  25. Dostałam link do bloga od Aśki, i jestem po prostu zachwycona. Oczywiście chcę więcej bo zaciekawiła mnie ta historia. Oczywiście jaki możesz to informuj mnie o nowych rozdziałach za pośrednictwem mojego bloga. Pozdrawiam i czekam na dalsze części <3

    OdpowiedzUsuń
  26. genialny rozdział !!
    Długo czekam na kolejny ;/
    To kiedy się mogę doczekać następnego rozdziału ?

    OdpowiedzUsuń
  27. Yhy szybciej jasne czekam czekam jest juz 21 sierpien a ty ?? Tak ciezko ci napisac i miec z glowy na poczatku bylo dobrze pozniej nie bylo dluuugo rozdzialu pomyslalam sobie okej pewnie pisze pozniej znowu tez pomyslalam ze moze chcesz napisac dluszy pozniej zawiodlam sie na ciiebie niespodzewalam sieee troszke mnie wkurzylas jeszcze napisalas ze bedzie szybciej i tylko nadzieje mi zrobilas moglas wogule nie pisac ze sie postarasz dodac szybciej nowy

    OdpowiedzUsuń
  28. cześć, zapraszam na nowy rozdział z perpektywy Emilie na http://hard-bland-sensitive.blogspot.com/, mam nadzieję że zostawisz po sobie komentarz, pozdrawiam, jess :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Już po raz 3 czytam ten rozdział żeby choć troche umilić sobie czekanie na CD... ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Codziennie wchodzę na stronkę patrząc, czy jest nowy rozdział <3
    Zajebiście piszesz, i nie mogę się doczekać następnego! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. szybkooo dziewczyno weź rusz dupee !! czekkam

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedy kolejny? Nie mogę się już doczekać. Jesteś świetną pisarką. :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Coś się stało że tak długo nie dodajesz ?? No bo ją patrzę co dziennie czy jest nowy ale go nie ma ??? czekaaaamyyy

    OdpowiedzUsuń
  34. kiedy następny? już się nie mogę doczekać <3
    http://be-happy-every-day-and-night.blogspot.com/
    Hej to mój blog, dopiero zaczynam więc prosze o komentarze <3 z góry dziękuje <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Czeeeść! Na FF-1d.blogspot.com organizowany jest casting na współautora bloga - jeśli tylko zechcesz, możesz nim zostać! Ponad to zapraszamy również na specjalną audycje prosto z gali MTV VMA 2012 :) Z nami nigdy nie będziesz się nudzić!
    xoxo

    OdpowiedzUsuń